SENS ŻYCIA – MORALITETY

Wierzę, że istnieje Bóg jako absolutne Dobro, które stworzyło ten świat, całą ludzkość i także mnie, i który nieustannie opiekuje się swoim stworzeniem, prowadząc je do bram Swego Królestwa. Wierzę w nieskończoną Mądrość i Miłość Boga do Swego stworzenia, które zbawił przez Swego Syna Jezusa Chrystusa i uświęcił w Duchu Świętym, pragnąc doprowadzić je do doskonałości u kresu dziejów. Wierzę, że dobry Bóg wyznaczył mi określone miejsce w Swoim stworzeniu, pozwalając mi urodzić się i żyć w określonym czasie historycznym, narodzie, rodzinie i miejscowości oraz powierzając mi misję pełnienia dobra wśród ludzi, z którymi styka mnie los. 

Boże naucz mnie odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu i żyć według Twej Boskiej Woli. 

Wiara religijna w Boga ma dwojakie, dialektyczne znaczenie: pomaga przetrwać sytuacje kryzysowe, jako pociecha i kompensacja złego losu oraz kreuje naszą osobowość, pomagając budować dobro w nas i wokół nas. Błędem jest sprowadzanie wiary wyłącznie do kompensacji naszych niedostatków (jak trwoga, to do Boga!?). Bóg zasługuje na to, aby być współkreatorem nas samych i budowanego przez nas świata!

Poczucia sensu życia można szukać na trzech płaszczyznach:

1) W dobrych relacjach z rodziną i innymi ludźmi, kiedy czujemy się przez nich akceptowani i kochani;

2) W religii, którą się zazwyczaj traktuje jako kompensację złego losu lub ucieczkę od problemów;

3) W samorealizacji i szeroko rozumianym działaniu, pracy, którą się lubi i wykonuje z pasją.

Mnie najbardziej odpowiada ta trzecia płaszczyzna, bo jest zależna tylko ode mnie. Na dwóch pozostałych wielokrotnie się zawiodłam.

NA BRAK SENSU ŻYCIA NAJLEPSZA JEST ROBOTOTERAPIA!

Życiu nadaje sens możliwość samorealizacji i poczucie rozwoju psychicznego i duchowego oraz umiejętność kochania i bycia kochanym.

W sytuacjach zagrożenia, zmuszających nas do walki o przetrwanie, sensem życia staje się walka o życie. W każdych warunkach można odnaleźć lub nadać sens temu, co się robi albo co się z nami dzieje!

Życie to ciężki obowiązek i ciągła walka z własną słabością i przeciwnościami losu. W życiu bywa źle – tak strasznie źle!

Cierpienie i śmierć są nieodłącznymi atrybutami życia. Cierpią i umierają wszystkie istoty żywe na ziemi – ludzie, zwierzęta, a nawet rośliny.

Cierpienie wtedy jest dobrze przeżyte i ma sens, kiedy prowadzi do rozwoju wewnętrznego, do dojrzałości psychicznej, czyli czyni nas mądrzejszymi i lepszymi.

Gdy akceptujemy cierpienie – mniej cierpimy i lżej je znosimy, ale permanentne pogodzenie się z cierpieniem rodzi postawę ofiary, męczennicy i stagnację wewnętrzną, natomiast umiarkowany bunt prowadzi do poszukiwania nowych rozwiązań problemów i dróg wyjścia z cierpienia.

Ustawiam się tak, aby nieuchronne cierpienie nie załamywało mnie, lecz hartowało. W momentach załamania psychicznego i głębokiej depresji, kiedy wszystko wokół mnie i we mnie się wali i tracę sens życia, mówię sobie: „Nie wiem, po co żyję, ale skoro mnie pan Bóg stworzył i utrzymuje przy życiu, to widocznie jestem mu na coś potrzebna. To nic, że nikt mnie nie kocha, ale pan Bóg mnie kocha.”

Człowiek bywa tak słaby, że nawet nie ma siły, aby wziąć się w garść.

Wielkie cierpienie ubezwłasnowalnia człowieka i prowadzi do zależności od innych.

Im cięższe życie, tym ambitniejsze zadanie przede mną, aby mu sprostać!

Jestem specjalistką od wytrzymywania. Nie ma takich załamań, z których nie można byłoby powstać!

Stawiam na swoją zaradność życiową! Najgorsze są sytuacje bez wyjścia, na które nie mamy wpływu i nic nie możemy na nie poradzić, bo uczą bezradności, bezsilności i bierności i później, kiedy się zmieniają i pojawiają się nowe szanse życiowe, to człowiek boi się i nie umie z nich korzystać.

Wyjście z bierności i bezradności polega na opanowaniu lęku i odwadze podjęcia ryzyka działania, które może się skończyć sukcesem lub porażką i powtórnym zranieniem.

Przeszłości nie można zmienić, ale można ją przeprogramować i zaakceptować na przyszłość, ucząc się na błędach i odrzucając je oraz wybierając z niej dobre, pozytywne wzorce postępowania.

Czuję się maleńkim ogniwem ogólnoludzkiej ewolucji wśród niezliczonych pokoleń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych.