Gdy byłam studentką, zaczytywałam się wraz z koleżankami modną wówczas książką Ericha Fromma pt. „O sztuce miłości”. Później do niej znów wracałam i robię to teraz. Autor – światowej sławy filozof i psychoanalityk, pochodzący z Niemiec, ale działający w USA przez większość swego życia – przestrzega przed patologiami współczesnego cywilizowanego świata, nawiązując do podstawowych ludzkich wartości. Taką podstawową wartością związaną z poczuciem sensu życia jest miłość, którą uważa za swego rodzaju sztukę w tym sensie, że nie jest ona dana raz na zawsze, ale trzeba jej się stale uczyć i stale do niej dorastać.

Autor przeprowadza klasyfikację miłości, wyróżniając następujące jej rodzaje:

  • Miłość między rodzicami a dzieckiem, przy czym miłość matczyna różni się od miłości ojcowskiej;
  • Miłość braterska, rodzinna i społeczna;
  • Miłość erotyczna, partnerska, małżeńska;
  • Miłość samego siebie różniąca się od egoizmu i narcyzmu;
  • Miłość Boga jako podstawa wszelkich religii.

Dalej omawia zagrożenia w przeżywaniu szczerej miłości we współczesnym świecie nastawionym na wymianę, konsumpcję i zysk oraz przedstawia jej patologiczne przejawy prowadzące do neurotyzmu, co może być ostrzeżeniem także i dla nas.

Jednak najbardziej urzekła mnie jego wizja miłości Boga, związana z rozwojem i dojrzewaniem wewnętrznym człowieka zarówno w wymiarze osobistym, jak i społecznym. Pozwolę sobie tu przytoczyć fragment książki, podsumowujący rozdział „Miłość Boga”, który najlepiej oddaje jego myśl:

„Obecnie możemy wrócić do ważnej paraleli między miłością do rodziców, a miłością do Boga. Dziecko zaczyna życie od przywiązania do matki jako ”podstawy wszelkiego istnienia”. Czuje się bezradne i potrzebuje jej wszechogarniającej miłości. Potem zwraca się ku ojcu, ku nowemu ośrodkowi uczuć, gdyż ojciec staje się przewodnim czynnikiem jego myśli i działania; na tym etapie dziecko powoduje się potrzebą zdobyć pochwały ojca i chęcią uniknięcia jego niezadowolenia. W okresie pełnej dojrzałości człowiek uwalnia się od osoby matki i ojca jako sił opiekuńczych i wydających rozkazy; wyrobił już w sobie ojcowskie i matczyne zasady. Stał się swoim własnym ojcem i matką. W historii rodzaju ludzkiego widzimy – i możemy przewidywać – taki sam rozwój wydarzeń: od początkowej miłości Boga, przejawiającej się jako bezradne przywiązanie do Bogini Matki, poprzez pełne posłuszeństwa przywiązanie do ojcowskiego Boga do stadium dojrzałości, kiedy Bóg przestaje być jakąś zewnętrzną potęgą, kiedy człowiek przyswoił sobie już elementy miłości i sprawiedliwości, kiedy zjednoczył się z Bogiem i wreszcie doszedł do momentu, w którym odważa się mówić o Bogu jedynie w poetyckim, symbolicznym sensie” (str. 88).

A poniżej cytuję nieprzemijające słowa Chrystusa oraz św. Pawła dotyczące definicji i sztuki miłości z Nowego Testamentu:

„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem, a swego bliźniego jak siebie samego” (Łk 10, 25-28; str. 1195 oraz Mk 12, 28-31; str. 1172 i Mt 22, 36-40; str. 1149).

„Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, co was prześladują; […] Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.” (Mt 5, 43-48; str. 1129).

„Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie! Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach! Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne. Nie uważajcie sami siebie za mądrych! Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. [….] Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”  (Rzym. 12, 14-21; str. 1287).

Uprawiajmy więc sztukę miłości ucząc się rozumieć i kochać ludzi – wszystkich ludzi, także tych, których nie lubimy.

LITERATURA:

  • PISMO ŚWIĘTE STAREGO I NOWEGO TESTAMENTU. BIBLIA TYSIĄCLECIA. WYD. III. WYDAWNICTWO PALLOTTINUM. POZNAŃ – WARSZAWA 1987.
  • Erich Fromm: „O sztuce miłości”.